
Tytuł tej notki, to oczywiście żart, bo Hiszpania w najważniejszych meczach polskiego EuroBasketu grała koszykówkę na niesamowicie wysokim poziomie, a oglądanie jej w akcji to wielka przyjemność. Ta drużyna w najwyższej formie jest w tej chwili lepsza o klasę od wszystkich pozostałych europejskich zespołów i powinna rywalizować przede wszystkim z reprezentacją USA – oto przeciwnik na ich poziomie. Potwierdził to katowicki finał, który był jednostronny – Gasol i spółka szybko uzyskali ok. 20 punktów przewagi i niespecjalnie forsując tempo skupili się na jej utrzymaniu oraz na zagraniach „pod publikę”. Mimo to Serbowie na ich tle wyglądali – jak słusznie ujął to trener Arkadiusz Koniecki – jak juniorzy grający przeciwko seniorom. No i Pau Gasol… jego gra nie wymaga żadnego komentarza. Na boisku potrafi wszystko, porusza się z wielką gracją i na ten medal po prostu – jak cała hiszpańska drużyna zasłużył, podobnie jak na statuetkę MVP.

Ale, w nawiązaniu do tytułu notki, prawdziwa zabawa to był mecz półfinałowy Serbia – Słowenia. Niesamowita dramaturgia, Słoweńcy, którzy już byli w ogródku i witali się z gąską (finałem)… Gdy na 1,5 min przed końcem Goran Jagodnik trafił z niesamowitej pozycji w końcówce akcji za 3 punkty, wydawało się, że Słowenia pewnie dowiezie to prowadzenie (78:72) do końcowej syreny. Ale Serbowie, którzy przez cały mecz gonili, w końcu dopięli swego. Niesamowicie spisywał się niespełna 22-letni rozgrywający Milos Teodosić (32 pkt!), który kierował poczynaniami kolegów, ale w najważniejszych momentach nie bał się rzucać do kosza i trafiał. Redakcyjny kolega już w połowie trzeciej kwarty „wykrakał” dogrywkę, a w niej Serbowie zadali decydujące ciosy. Choć kibicowałem Serbom (bo mimo że przegrywali już nawet kilkunastoma punktami, to przez cały mecz ambitnie gonili rywali), to żal mi było Słoweńców i trenera Jure Zdovca. A szczególnie żal tych kibiców, których w Spodku było ponad 2 tysiące, zrobili fantastyczna atmosferę, dopingowali na stojąco (kiedy zaczęli podskakiwać, to mimo, ze siedziałem niemal po drugiej stornie hali, cały mój sektor się trząsł), a po meczu widziałem jak mieli łzy w oczach.
Obszerne podsumowanie EuroBasketu napisałem już w Słowie Sportowym, ale na blogu pojawi się jeszcze trochę fotek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz