wtorek, 15 września 2009

Szymon Szewczyk: - Mamy jeszcze jedną szansę


Po meczu ze Słowenią wszyscy polscy kibice zastanawiali się, na co stać nasz zespół w środowym spotkaniu o wszystko z Hiszpanią. Wraz z kolegami po piórze m.in. o to właśnie pytaliśmy Szymona Szewczyka, środkowego reprezentacji.

Jak się czujecie po najsłabszym waszym meczu na tym turnieju?

SZYMON SZEWCZYK: - No a jak możemy się czuć? Jesteśmy niezadowoleni, jest nam źle. Mimo to chodzimy z głową podniesioną do góry, ale nie w chmurach. Nie przejmujemy się tym, że przegrywamy. My naprawdę się staramy, walczymy, ale nam nie wychodzi. Nie oszukujmy się, nie jesteśmy faworytem tego turnieju i nie oczekujemy cudów. Ale walczymy, w każdym meczu jesteśmy gotowi do walki. Piłka nie wpada nam do kosza, ale jest walka.

Co się stało w drugiej połowie meczu ze Słowenią?

- Najprościej mówiąc, im wpadało do kosza, a nam nie. Co mogę więcej powiedzieć? Były w ataku pozycje rzutowe nieprzygotowane, były też pozycje otwarte, ale z jednych i drugich nie trafialiśmy. A rywale tak.

Czy mieliście plan taktyczny na to spotkanie i jakim stopniu został on zrealizowany?

- Jak najbardziej mieliśmy plan taktyczny. Mamy plan taktyczny na każdy mecz. Przed spotkaniem wiemy doskonale, kto u rywali rzuca, kto penetruje, kto zbiera, kto jest groźny w ataku, a z kim możemy grać w obronie jeden na jednego. I według mnie nasz plan w meczu ze Słowenią został zrealizowany, a porażka leży w naszej bardzo słabej skuteczności w ataku.

Wiemy, że to słabe pocieszenie, ale grałeś ze Słowenią sporo i rzuciłeś sporo punktów…

- Ja wcale nie jestem zadowolony ze swojego występu i mówię to szczerze.

Nie boisz się, że taki mecz, w którym nic wam nie wychodziło, zabije ducha zespołu i mobilizację przed kluczowym spotkaniem z Hiszpanią?

- Nie. Mamy fajną drużynę, to jest fajna ekipa ludzi. Ten duch walki nie zostanie zabity przez żadną porażkę. Polska kadra to grono fajnych ludzi, bardzo dobrze nam się współpracuje, dogadujemy się na boisku naprawdę dobrze, mimo że nie gramy ze sobą specjalnie długo. Przecież niektóre kadry grają ze sobą w stałym składzie już po kilka lat. My spotykamy się raz na pewien czas. Pierwszy raz od dłuższego czasu w kadrze jest Marcin Gortat, to samo Maciek Lampe. Niektórzy grają mniej podczas tego turnieju, inni więcej, ale to wszystko jest dla nas nieważne. Mamy jeszcze jedną szansę, żeby pokazać się w tych mistrzostwach Europy i to jest teraz najważniejsze.

PS. Ostatnio więcej czasu spędzamy w samochodzie niż w koszykarskiej hali ;) Jutro kolejna wyprawa do Łodzi. Zapraszamy na relację na żywo z pojedynku Polaków z Hiszpanami. Przypominam, że stawką tego meczu jest awans do ćwierćfinału.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz