sobota, 12 września 2009

Polacy nie dali rady Serbom


Naszym koszykarzom nie udało się pokonać Serbii. Po walce ulegli 72:77 i o awans do ćwierćfinału będzie coraz trudniej. Choć kilka razy w tym meczu biało-czerwoni zbliżyli się do rywali, to jednak miałem nieodparte wrażenie, że Serbowie po prostu są lepsi i na zwycięstwo w tym meczu zasłużyli. Grali znakomicie w defensywie, praktycznie wyłączyli z gry Lampego i Logana. Nie pozowali naszym rzucać za trzy punkty w momentach, gdy nam te rzuty były potrzebne, bronili agresywnie, przez co wiele razy przechwytywali piłkę, a także świetnie bronili przy naszych kontrach – potężny Nenad Krstić czekał do końca pod koszem i w ostatniej chwili blokował rzuty naszych zawodników. Serbowie mieli bardziej wartościowych zmienników – mogli grać swobodnie 10 graczy (Ivković dużo rotował składem), a pewnie – gdyby była taka potrzeba – mogliby zestawić drugą 10 graczy, która grałaby równie dobrze. Polska takiego komfortu nie ma – mamy zaledwie kilku graczy na europejskim poziomie i brak jednego z nich (faule, świetna defensywa lub po prostu słabszy dzień) powodują, że mamy wielkie problemy, szczególnie w ataku. Choć trzeba oddać naszym rezerwowym, że w dzisiejszym meczu pokazali się z dobrej strony – ale do wygranej to nie wystarczyło. Serbowie zawsze byli o kosz czy dwa do przodu. W pewnym momencie an początku drugiej połowy doszliśmy ich na 40:43, by kolejne minuty przegrać 0:13. Wówczas Katzurin wpuścił na boisko Chylińskiego, Koszarka, Roszyka i Szewczyka i to oni sprawili, że następny fragment meczu wygraliśmy 9:0 i straty zostały częściowo odrobione. W 35. min po trafieniu Koszarka przegrywaliśmy tylko 62:64, ale za chwilę złe decyzje w ataku (zbyt szybko oddany rzut Koszarka z nieprzygotowanej pozycji, a w kolejnej akcji brak szczęścia Chylińskiego przy rzucie spod kosza) spowodowały, że Serbowie znów odskoczyli na bezpieczny dystans. Wtedy właśnie w polskiej drużynie zabrakło lidera, który zdobyłby punkty i pociągnął drużynę do przodu. W pierwszej połowie był nim Michał Ignerski (3 ważne trójki), w drugiej takiego lidera zabrakło.
Inna sprawa, że rywale już doskonale wiedzą jak z Polską grać. Wiedzą ile w ataku znaczą dla naszej drużyny Logan czy Lampe i umiejętnie im przeszkadzają. W kolejnych meczach (Słowenia i Hiszpania) o zwycięstwa będzie coraz trudniej. Ale dopóki jest szansa na ćwierćfinał, trzeba walczyć. Sił powinno wystarczyć, bo w tej fazie gramy co dwa dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz