wtorek, 8 września 2009

Dziś mecz z Litwinami


Dziś wieczorem Polacy zagrają swój drugi mecz na EuroBaskecie. Tym razem rywalem będą Litwini, czyli brązowi medaliści poprzednich mistrzostw, którzy w pierwszym spotkaniu nieoczekiwanie ulegli Turkom. A jednak brak charyzmatycznego lidera Sarunasa Jasikieviciusa daje się naszym sąsiadom we znaki. Linas Kleiza nie dorósł jeszcze do roli takiego lidera, jak „Saras” i w pierwszej połowie meczu z Turcją był zupełnie niewidoczny. Nie upilnował też Hedo Turkoglu, którego punkty w ważnych momentach dały zwycięstwo graczom znad Bosforu. I tak porażka Litwinów stała się faktem. Zastanawiam się, czy to dobrze, czy źle z naszego punktu widzenia. Z jednej strony podrażnieni Litwini będą chcieli dziś za wszelką cenę wygrać z Polakami, a z drugiej gdy się bardzo czegoś chce, to nie zawsze wychodzi… Kto wie, czy widomo drugiej porażki w grupie, która byłaby ogromnym rozczarowaniem dla blisko 1500 kibiców, którzy przyjechali z Litwy do Wrocławia, nie spowoduje u graczy Ramunasa Butautasa drżenia rąk? Mimo wszystko przed Polakami stoi trudne zadania, bo Litwa – nawet osłabiona – to wciąż zespół z europejskiej czołówki, który pokonać jest bardzo trudno. Jeśli mamy wygrać, to na pewno trzeba lepiej zagrać na deskach niż z Bułgarami. A o to będzie zdecydowanie trudniej, bo naprzeciwko stoją potężni bracia Lavrinovic – Kristof i Darjus (na zdjęciu powyżej, nr 7). A jest przecież jeszcze świetny Robertas Javtokas oraz Marijonas Petravicius, który Turkom rzucił aż 21 pkt! Dziś więc wielkie wyzwanie przed Gortatem (na dolnym zdjęciu)i spółką.
Jest jeszcze jedna ważna kwestia – zmęczenie. Litwini po wczorajszym, bardzo ciężkim meczu z Turkami do hotelu dotarli w okolicach północy. Nasi koszykarze Halę Stulecia opuszczali po godz. 20, więc na regenerację sił mieli kilka godzin więcej. Czy to będzie miało wpływ na wynik? Czy nasi czołowi koszykarze nie będą zbytnio zmęczeni po meczu z Bułgarią, w którym byli nadmiernie eksploatowani? Trener Katzurin mało rotował składem, a efekt jest taki, że Logan, Ignerski, Lampe i Gortat grali ponad 30 minut, a Koszarek 27. Jak nasz trener tłumaczył takie zachowanie? – To moje czwarte mistrzostwa Europy i wiem, że niezależnie od tego, kto jest faworytem, w pierwszym meczu wszystko może się zdarzyć. Nawet gdybym miał grać tylko pięcioma koszykarzami, to wiedząc, że to zagwarantuje nam wygraną, zrobiłbym tak. Bo pierwszy mecz jest niezwykle ważny i trzeba zrobić wszystko by go wygrać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz