środa, 9 września 2009

Polska husaria - rozmowa z Marcinem Gortatem


Po raz kolejny potwierdziło się, że Marcin Gortat to medialna bestia! Rozmowy z nim po meczu to prawdziwa przyjemność dla dziennikarzy. A i on chyba ma z tego sporo radości, bo chętnie podchodzi do polskich dziennikarzy, nie unika odpowiedzi na pytania i zostaje tak długo, aż wszyscy zdążą go o wszystko zapytać. Po meczu z Bułgarią omal nie opóźnił przez to odjazdu autokaru z naszymi koszykarzami. Po wczorajszym meczu z Litwa był równie wylewny.
Drugie zwycięstwo na waszym koncie i awans do dalszych gier jest pewny.
MARCIN GORTAT: - Cieszymy się z awansu, ale jeszcze troszkę brakuje do totalnego zadowolenia. To co zrobiliśmy w czwartej kwarcie z Litwą, to jest przedszkole, to niedopuszczalne. Możemy się tylko modlić i dziękować Bogu, że dowieźliśmy zwycięstwo do końca. Zrobiliśmy przewagę w pierwszych trzech kwartach, ale to, co wydarzyło się w czwartej kwarcie – w taki sposób mistrzostwa nie zdobędziemy.
Z czego to wynikało, z ich agresji czy waszego zmęczenia?
- Zmęczenie dało znać o sobie, ale przede wszystkim wkradało się zawahanie w podaniach piłki, trochę nieuwagi. Każdy biegnie do przodu, a nie oglądamy się, czy jeden z naszych graczy jest podwajany. Nie można tak zostawiać kolegi. Zapominamy tez momentami o schematach obronnych, które powinniśmy pamiętać. To jest niedopuszczalne i nie może się powtórzyć.
Co zaważyło na sukcesie?
- Walka na tablicy dużo dała. No i skuteczność wszystkich zawodników. Cała piątka może rzucać, może zdobywać punkty. Każdy z nas jest groźny.
Czym zaskoczyliście Litwinów?
- Polską husarią! Wszyscy mówili, że Litwini są groźni, że chcą z nami wygrać. Ale my mamy swoją misję – chcemy zdobyć mistrzostwo Europy. Nie użyję tutaj słów, jakie padły między nami na naszym mitingu w szatni. Były to groźne, niecenzuralne słowa. Ogólnie powiedzieliśmy sobie, że jeśli rywale myślą, że są groźniejsi od nas, to się grubo mylą.
Wytrzymacie kondycyjnie trzy mecze z rzędu?
- Wypije się z pięć RedBulli i będę biegał (śmiech).
Trener powiedział, że wygraliście, bo gracie sześciu na pięciu. Polska publiczność robi wrażenie?
- Zdecydowanie tak! To co się dzisiaj dzieje, to coś niesamowitego. Kibice są rewelacyjni. Na meczu było dużo skautów z USA i dostałem wiadomość od jednego z nich, że to co się dzieje na polskim meczu, jest niesamowite. Powiedział, że jeśli w NBA będzie draft dla kibiców, to oni sprowadzają Polaków!
Nie będzie problemów w meczu z Turcją?
- Nie mogę tego obiecać. To tylko sport, a my nie jesteśmy maszynami. Każdy z nas może popełnić błędy. Sam popełniłem ich dużo w meczu z Litwą. Oczywiście, liczymy, że zagramy w końcu perfekcyjny mecz, ale chcemy go zagrać… w finale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz