piątek, 20 listopada 2009

Robert Witka a rzuty za 3 punkty


Nie od dziś wiadomo, że najmocniejszą bronią silnego skrzydłowego PGE Turowa Zgorzelec – Roberta Witki – są rzuty za trzy punkty. Jak na gracza podkoszowego Witka bardzo często wychodzi na obwód, skąd jest skuteczny aż do bólu. Naocznie po raz kolejny przekonałem się o tym (a doświadczyli tego przede wszystkim koszykarze Polpharmy Starogard Gdański) w środę w Zgorzelcu. Odpuszczanie przez obrońców Witki stojącego z piłką za linią 6,25 m, to koszykarskie samobójstwo.
W środę szczególnie w pierwszej połowie, Turowowi nie szło, przegrywał kilkoma punktami z Polpharmą, ale Witka miał swój dzień konia. W drugiej kwarcie (tak, tak, w ciągu zaledwie 10 minut), pięć razy z rzędu trafił za trzy punkty! W sumie w pierwszej połowie meczu zdobył 20 oczek (w tym 6/7 za 3). To nic, że w drugiej połowie pan Robert punktów już nie zdobył. Później punktowali inni. Ale jego trafienia w pierwszej części meczu sprawiły, że Polpharma, która mogła do przerwy prowadzić w Zgorzelcu różnicą nawet kilkunastu punktów… przegrywała 42:46.
Ręki do rzutów z dystansu Witce pozazdrościć mogą klubowi koledzy, którzy występują na pozycjach obwodowych. Szczególnie dotyczy to niskich skrzydłowych: Krzysztofa Roszyka i Konrada Wysockiego, którzy – delikatnie mówiąc – z dystansu rzucają przeciętnie. Ten ostatni, Niemiec urodzony w Rzeszowie, w meczu z Polpharmą po raz pierwszy do protokołu wpisany został jako Polak (ma już potwierdzone obywatelstwo).

wtorek, 10 listopada 2009

Paweł Rańda – wzór sportowca


Tym razem nie będzie o koszykówce, a o… wioślarstwie. Niedawno miałem przyjemność rozmawiać z Pawłem Rańdą, naszym srebrnym medalistą olimpijskim z Pekinu. Powiedział wiele mądrych i ciekawych rzeczy, m.in. o złym systemie finansowania polskiego sportu czy niedocenianiu medalistów olimpijskich przez władze miast. Paweł jest bardzo otwartym człowiekiem, który chętnie opowiada o swojej przygodzie ze sportem, dlatego odwiedza szkoły, gdzie spotyka się z młodzieżą i uważa to za swój obowiązek. Zszokował mnie jednak, gdy powiedział, że nauczyciele w szkołach są zaskoczeni, że on robi to za darmo, bo inni sportowcy, którzy wcześniej odwiedzali te szkoły, po spotkaniu przedstawiali… swój cennik! Na takie zachowania nie może być społecznego przyzwolenia!
Cały wywiad z Pawłem Rańdą znajdziecie w „Słowie Sportowym”. Tu macie kilka ciekawych cytatów z wypowiedzi Pawła, z którymi warto się zapoznać:

- W szkołach jest błędne myślenie, że taki sportowiec jak ja, przychodzi na spotkanie z dziećmi za kasę. I, niestety, wielu sportowców, nawet z Wrocławia, tak robi. Nie wyobrażam sobie, żebym miał wziąć pieniądze za to, że przychodzę do szkoły!

- Mój medal olimpijski został zlicytowany na aukcji charytatywnej. Nie zależało mi na tym, żeby się tym chwalić, bo ja pomagam innym z potrzeby serca, a nie dla rozgłosu.

- Młodzież chłonie złe wzory jak gąbka. Każdy wie kto to jest Piotr Kupicha, Doda czy Michał Wiśniewski. Chciałbym, żeby ludzie wiedzieli kto to jest Tomek Motyka, Szymon Kołecki, Piotrek Małachowski, Agnieszka Wieszczek czy Paweł Rańda.

- Zachęcam wszystkich, żeby zapisali się do banku dawców szpiku. To jest jedno ukłucie igły i już; nic strasznego. Potem się czeka. Można nawet nigdy nie zostać dawcą, ale można też uratować komuś życie. A nie ma na świcie nic cenniejszego.