Trwa właśnie pierwszy poniedziałkowym mecz w Atlas Arenie w Łodzi. Grający z nożem na gardle Litwini po pierwszej kwarcie niespodziewanie prowadzą z mistrzami świata Hiszpanami 24:15. Czyżbym miał być świadkiem niespodzianki? Bo Litwini do tej pory grali słabo, Hiszpanie też nie zachwycali, ale mimo wszystko to oni byli i wciąż są faworytem tego spotkania. Atlas Arena robi wrażenie – to naprawdę przestronna sala, więc te 2-3 tysiące dopingujących na stojąco litewskich kibiców jednak gdzieś ginie...
Edit: Pierwsze cztery minuty drugiej kwarty Hiszpanie wygrali… 14:0. Niesmoawicie zacieśnili obronę, a w ataku trafiają ze świetną skutecznością.
Edit2: Do przerwy Hiszpanie (wyraźnie podrażnienie przebiegiem pierwszej kwarty) prowadzą z Litwinami 40:32. Tę ćwiartkę zagrali niesamowicie w obronie – Litwini przez 7 min nie zdobyli punktów i ten fragment przegrali aż 0:23! Mieli problemy nie tylko z trafianiem do kosza, ale – przy agresywnej obronie Hiszpanów na całym boisku – nawet z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Wreszcie po ponad 7 min ten strzelecki impas przełamał Linas Kleiza rzutem dystansu.
Edit3: Po trzech kwartach Hiszpanie prowadzą 64:43 i już raczej tej zaliczki nie wypuszczą z rąk. Litwini próbują, ale są bezradni. Nawet ich kibice jakoś przycichli. Tymczasem na hali zaczyna się robić biało-czerwono… Do meczu Polaków została godzina.
Edit4: No i Hiszpanie spokojnie dowieźli przewagę do końca – wygrali z Litwą 84:70. Pokazali też, że kiedy podkręcą tempo (szczególnie w obronie), mogą zatrzymać każdego. A w ataku są zespołem kompletnym – zdobywają punkty zarówno spod kosza, jak i z dystansu. Jakby tego było mało – z dystansu nie tylko świetnie rzucają gracze obwodowi, ale potrafią to także wysocy. To wszystko nie wróży nam dobrze. Polacy zagrają z Hiszpanami w środę i musi wyjść im wybitny mecz, by myśleć o wygranej. Grę Hiszpanów uważnie oglądali z trybun nasi trenerzy: Katzurin, Czerniak i Ginzburg. Ale jak pokazały mecz z Turkami czy Serbami – mieć pomysł, jak zatrzymać rywali, a zrealizować go na boisku, to dwie różne sprawy.
Ale skupmy się na meczu Polski ze Słowenią, który już za 45 min.
GO POLSKA, GO!
PS. No a Litwini żegnają się z turniejem, bo nawet ich ewentualne zwycięstwo w środę nie da im już awansu. Szkoda, bo w Katowicach brakować będzie przede wszystkim, głośnych i barwnych kibiców z Litwy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz