
Nie było trzeciej wygranej Polaków w trzecim meczu EuroBasketu. Po pokonaniu Bułgarii i Litwy, biało-czerwoni ulegli Turkom w ostatnim meczu grupowym 69:87. Niestety, Polacy nie zaczęli tak dobrze tego meczu, jak zaczynali poprzednie spotkania. Trener Bogdan Tanjević odrobił lekcje i doskonale przygotował swój zespół na konfrontację z Polakami. Od początku meczu niewidoczny był Logan, świetnie pilnowany przez Omera Onana, Ignerski nie mógł wstrzelić się z dystansu, a Lampe i Gortat nie radzili sobie z silnym Omerem Asikiem, który raz za razem zdobywał punkty spod kosza. Poza tym po naszych twin towers widać było zmęczenie. Efekt? W 6. min rywale prowadzili 14:6, a po trójce Tunceriego już 21:11. Wydawało się, że Polacy wrócą do gry w drugiej kwarcie, gdy po punktach Gortata przegrywali tylko 24:28, ale w kolejnych akcjach popełniali błędy, a rywale nie mylili się w ataku i budowali coraz wyższą przewagę. Pod koniec drugiej kwarty wynosiła ona już 17 punktów, ale po trafieniach Szubargi i Chylińskiego z dystansu spadła do 11.
Drugą połowę świetnie rozpoczął Lampe i wydało się, że Polacy mogą dojść rywali. W 25. min po jego trafieniu było już tylko 50:56, ale wtedy Turcy znów dali popis w ofensywie. Zdobyli punkty spod kosza, za chwilę trafili dystansu i ich przewaga znów urosła. – To był kluczowy moment meczu. Mogliśmy ich dojść, ale popełniliśmy trzy błędy z rzędu, które oni wykorzystali z miną krwią – mówił później Muli Katzurin.
Ostatnia kwarta była już demonstracją siły Turków, którzy – grając na luzie – trafiali do kosza na wysokiej skuteczności. – Mieliśmy szczęście, że kalendarz tak się ułożył, że zagraliśmy z Polską w trzecim dniu. Polacy to dobry zespół, ale grają piątką zawodników, którzy dziś byli zmęczeni i to było widać. Ale teraz przed meczami w Łodzi są trzy dni przerwy i pewnie wypoczną, a wtedy mogą wygrać z każdym rywalem. Pierwsze dwa spotkania zagrali świetnie. Wykorzystywali kontry i mieli szybkie tempo. Nam udało się to ograniczyć, dlatego wygraliśmy – powiedział po meczu Omer Onan. Turcy nie ukrywali, że podobało im się we Wrocławiu. – Na nic nie możemy narzekać, wszystko było w porządku. Wrocław to piękne miasto i macie wspaniałych kibiców. Nie wiedziałem, że w Polsce jest tak duże zainteresowanie koszykówką. Ten doping to był dla nas szok – przyznał drugi trener Turcji, Nihat Izić. Polacy nie robili tragedii z przegranej. – Dało o sobie znać zmęczenie. Teraz przez trzy dni wypoczniemy i w Łodzi będziemy walczyć o kolejne zwycięstwa. Czujemy, że jesteśmy w formie i możemy tam wygrać z każdym – mówił Michał Ignerski.
Polska - Turcja 69:87 (17:24, 17:21, 21:21, 14:21)
Polska: Gortat 21, Lampe 14 (2), Szubarga 6 (2), Ignerski 6, Logan 6 (1), Szewczyk 5, Koszarek 5 (1), Chyliński 3 (1), Witka 3 (1), Roszyk 0.
Turcja: Asik 22, Ilyasova 18 (2), Turkoglu 13 (3), Tunceri 11 (3), Arslan 10 (2), Savas 6, Erden 5, Onan 2, Guler 0, Astur 0, Hersek 0.
PS. Tradycyjnie już zapraszam na naszego bloga jutro przed południem, będzie wiele ciekawostek pomeczowych, a także opinie naszych koszykarzy i trenera o meczu, jak i o tym, co czeka nas w Łodzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz