poniedziałek, 7 września 2009

Wszystko w rękach, nogach i...plecach Szubargi



W ostatnich godzinach przed meczem Polaków z Bułgarią wszystkich zmartiwła informacja o kontuzji plecow Krzysztofa Szubargi. Mamy nadzieję, że nasz rozgrywający na to arcyważne spotkanie będzie jednak w pełni sił, bo to w ogromnej mierze od niego właśnie zależy, jak zagramy. Katzurin kilka razy mówił, że siłą kadry są wysocy gracze i szybki atak. I obie te rzeczy w kadrze zależą od Szubargi. Nikt inny nie napędza szybkich ataków polskich koszykarzy tak, jak on. Od niego też zależy w jakim stopniu będą wykorzystywane pod koszami nasze „twin towers”, czyli Lampe i Gortat. Obaj potrafią zdobywać punkty i mogą być w tym elemencie motorem napędowym zespołu, ale muszą dostawać dobre podania. M.in. o współpracy rozgrywającego z „twin towers” rozmawiałem z Szubargą w tygodniu poprzedzającym mecz z Bułgarią.


TB: W ostatnim dniach przed inauguracją EuroBasketu czuliście presję oczekiwań kibiców?

KRZYSZTOF SZUBARGA: - My po prostu chcieliśmy się jak najlepiej przygotować do tych mistrzostw i ostatnie dni poświęciliśmy na pracę na treningach, żeby optymalna forma przyszła na 7 września.

Siłą polskiej drużyny są przede wszystkim gracze podkoszowi, ale żeby mogli zdobywać punkty, muszą dostawać dobre podania, a to już Pańska rola, jak rozgrywającego…

- Zdaję sobie z tego sprawę. Trenujemy dużo zagrywek na wysokich zawodników, ale na obwodowych także. W trakcie meczu trener decyduje jak gramy w ataku, jaką zagrywkę mamy wykonać. Wszystko będzie zależało od rywali – taktyka będzie dostosowana do konkretnego rywala tak, byśmy mogli wykorzystać naszą przewagę nad przeciwnikami.

Jak układa się Pańska współpraca z Gortatem i Lampem? Na parkiecie dobrze się rozumiecie?

- Ta współpraca zmierza w dobrym kierunku, choć do perfekcji jeszcze trochę brakuje. Ale jestem spokojny o to, że na pierwszy mecz będziemy dobrze przygotowani.

Po świetnym, choć przegranym, meczu z Hiszpanią i zwycięstwie nad Izraelem nabraliście pewności siebie?

- Jestem pewny, że stać nas na wyrównaną walkę z każdym przeciwnikiem. Po przegranym meczu trener nie każe nam schylać głów i rozpaczać przez tydzień. Jest następny dzień, trzeba podnieść głowę i pracować, żeby błędy się nie powtórzyły. Tak samo po zwycięstwie – nikt z nas nie nosi głowy w chmurach. Trzeba myśleć o następnym meczu. Tak też będzie podczas Eurobasketu. Z dnia na dzień będzie inna sytuacja – nowy dzień to nowa walka.

Przez ostatni tydzień przed mistrzostwami tylko trenowaliście; nie było już meczów sparingowych. Co można było poprawić przez ten tydzień w waszej grze?

- Wszystko po trochę. Musieliśmy pracować nad każdym elementem, bo wszystko można poprawić – nie ma nic doskonałego. Ale nasza praca skupiała się przede wszystkim na pomocy w obronie i idzie to w dobrym kierunku, bo bronimy coraz lepiej. Szczególnie gdy na boisku jest Marcin Gortat, defensywa wygląda dużo lepiej.

Czyli Gortat dodaje wam pewności siebie?

- Na pewno. Kiedy on jest pod koszem, to zespołowi gra się dużo łatwiej. Wiemy o tym, że nawet jeśli ktoś z nas przegra pojedynek jeden na jednego, to pod koszem na rywala czeka jeszcze Marcin i pomoże w obronie.

W fazie grupowej EuroBasketu trzeba rozegrać trzy mecze w trzy dni, a Pan preferuje szybką grę i dużo biegania z piłką. Wystarczy Panu sił na te trzy mecze dzień po dniu?

- Okres przygotowawczy przepracowaliśmy bardzo dobrze. Rozegraliśmy też pięć meczów w sześć dni i wiemy, ze jesteśmy dobrze przygotowani na taki wysiłek. Na pewno będziemy mieć siły na te trzy mecze.

Rozmawiacie między sobą w szatni, na co was stać podczas EuroBasketu?

- Stać nas na równą walkę w każdym spotkaniu – tego jestem pewny. To będziemy robić – gryźć parkiet przez 40 minut, a jeśli będzie trzeba, to nawet dłużej. Jesteśmy takim zespołem, który może wygrać z każdym, ale może też z każdym przegrać. A czy myślę o medalu? Oczywiście, bo każdy sportowiec, który wychodzi na mecz, chce wygrać. Ale na początek skupiamy się na rywalizacji w grupie – chcemy zrobić jak najlepszy wynik w tych trzech meczach. A potem? Wszystko się może zdarzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz