środa, 9 września 2009

Czyżby niespodzianka?

Oglądam właśnie w hali na żywo ostatni mecz w "polskiej" grupie i jest on zaskakująco wyrównany. Litwa gra z Bułgarią o wyjście z grupy i do przerwy był remis 41:41, a teraz (27 min) Bułgarzy prowadzą 52:50. U Bułgarów świetnie grają Todor Stojkov i Earl Rowland, a u Litwinów beznadziejnie... cały zespół. Pachnie niespodzianką, a w zasadzie sensacją, bo taką z pewnością byłoby odpadniecie Litwinów już na tym etapie turnieju.
Edit: Po 3 kwartach Litwa wygrywa 57:56. Tymczasem ja się wyłączam. Wynik i komentarz jutro na blogu. Dobranoc.
Edit-2: A jednak Bułgarzy nie dali rady. W ostatniej kwarcie na parkeicie rządził Ksistof Lavrinović (16 pkt), Litwini wygrali 84:69 i to oni jadą do Łodzi na dalsze mecze.

PS. Niestety, dzis powtórka z rozrywki - od rana jestem zasypany pracą bieżącą, przez co w pisy na blogu będą trochę później.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz