poniedziałek, 14 września 2009

Słoweńska katastrofa


Cudu nie było. Polacy przegrali ze Słowenią 76:60. Słoweńcy (a szczególnie Erazm Lorbek – 20 punktów) nas zniszczyli i odebrali Polakom ochotę do gry. Nam nie wychodziło nic, a im wszystko (w tym rzuty za trzy punkty przez ręce obrońcy rzuty z bardzo trudnych pozycji). Nadal uważam, że ten mecz był do wygrania. Ale Szewczyk nie był już tak skuteczny w drugiej połowie, a zabrakło nam właśnie ofensywnego lidera. Trochę punktów rzucił Logan, ale kiedy trafiał, losy meczu były już rozstrzygnięte.
Niestety, Słoweńcy nie tyle wygrali, co my przegraliśmy. To był zdecydowanie najsłabszy mecz Polaków na tym turnieju, pełen błędów, błędów i jeszcze raz błędów. W ostatniej kwarcie trener Katzurin już nawet nie stał przy linii bocznej. Siedział załamany – to nie tak miało być. Czy po tej porażce Polska jeszcze się podniesie by powalczyć w środę z Hiszpanią?

Po meczu ze Słowenią Muli Katzurin przyznał: - Po pierwszej połowie powinniśmy wyraźnie prowadzić. Skoro nie wykorzystujemy takiej szansy, to nie zasłużyliśmy na zwycięstwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz