Przez najbliższy miesiąc oczy całego sportowego świata zwrócone będą na RPA, gdzie w piątek rozpoczną się najważniejsze obok igrzysk olimpijskich zawody – piłkarski mundial. W czasach starożytnych na czas największych wydarzeń sportowych przerywano nawet krwawe wojny. Współczesne igrzyska futbolowe nie mają aż takiej mocy sprawczej, ale z pewnością są czasem magicznym dla każdego kibica. Zakochany w futbolu poeta i dziennikarz sportowy Kazimierz Wierzyński w latach 20. poprzedniego stulecia powiedział, że „sport jest tą formą zbiorowego przeżywania, która wywołując gromadne uniesienie zachwytu, podziwu, aprobaty, przerzuca mosty porozumienia między narodami, niweluje różnice, staje się manifestacją powszechnego braterstwa i ogólnoludzkiej solidarności.” Dziś, prawie 90 lat później, to zdanie nie straciło nic na aktualności. Święto futbolu to coś, co jednoczy wszystkich kibiców. Mundial sprawia, że powstaje tajemnicza nić porozumienia ponad klubowymi podziałami, polityczne kłótnie schodzą na dalszy plan, a ludzie na ulicach i w tramwajach zapominają na chwilę o szarej rzeczywistości i zastanawiają się czy Włosi obronią tytuł, Brazylijczycy zachwycą techniką, a Messi zagra w kadrze równie dobrze, jak w Barcelonie. W świecie mediów elektronicznych, wszechobecnego Internetu, jakości obrazu HD i telewizji trójwymiarowej, siedząc wygodnie w kapciach przed telewizorem czy monitorem komputera, dla każdego fana futbolu mistrzostwa świata to przeżycie wyjątkowe. Parafrazując Marshalla McLuhana można rzec, że w obliczu mundialu świat staje się globalnym stadionem.
Jesteśmy świadkami narodzin historii – mistrzostwa po raz pierwszy odbędą się na Czarnym Lądzie, choć jeszcze kilkanaście lat temu taki scenariusz wydawałby się nierealny. Ale to tylko potwierdza tezę, że piłka zmienia świat, pcha go do przodu, rozwija. Każdy mundial to coś nowego. Osiem lat temu w Japonii i Korei powiało kulturą orientalną. Ostatnie mistrzostwa u naszych zachodnich sąsiadów to niemiecka precyzja i dbałość o każdy detal. Co może być znakiem rozpoznawczym turnieju w RPA? Na pewno kibice, jakich wcześniej świat nie widział. Atmosfera wielkiego święta, plemienny koloryt, doping z udziałem bębnów – to wszystko przed nami. A może jeszcze więcej? Może po raz pierwszy po Puchar Świata sięgnie drużyna z Afryki? Statystyki przemawiają za takim rozwiązaniem – do tej pory na 18 mundialach aż 15 razy zwyciężało państwo z kontynentu, na którym odbywał się turniej, w tym 6 razy po mistrzostwo sięgał gospodarz. Nawet jeśli „Bafana Bafana” na swoim podwórku nie zdobędą złota, to i tak będzie to wyjątkowy turniej.
Wśród zachwytów nad Messim, Kaką i Cristiano Ronaldo żal tylko, że w RPA zabraknie Polaków. Przez ostatnie osiem lat zdążyliśmy przywyknąć do obecności biało-czerwonych w światowej elicie, nawet jeśli odgrywali w tej stawce tylko marginalną rolę. Teraz przyjdzie nam kibicować innym krajom i żyć wspomnieniami...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz