piątek, 11 czerwca 2010

Piękno, którego niektórzy nie dostrzegają…

„Za nami najbrzydszy mecz w tych finałach” – piszą ogólnopolskie portale internetowe o meczu nr 4, który odbył się minionej nocy. Faktycznie, nie był to łatwy mecz do oglądania. Zwłaszcza dla tych fanów, których interesują przede wszystkim popisy ofensywne. Spotkania pomiędzy Lakers i Celtics są dla prawdziwych koneserów, którzy doceniają różnorodność zagrań taktycznych i determinację w dążeniu do celu. Walka, fizyczne starcia, ogromne emocje wyczuwalne z perspektywy telewizora – nawet bez technologii HD, to prawdziwa sól sportu. Jeśli ktoś nie docenia tego typu meczów, to nie jest prawdziwym kibicem koszykarskim, nie rozumie piękna tej dyscypliny i nie bardzo się na niej zna.
Poniżej ilustracje, które obrazują poziom emocji i determinacji, który towarzyszy tegorocznym finałom:













Cóż, nie sposób nie zgodzić się z hasłem ligi NBA: „WHERE AMAZING HAPPENS”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz