„Nowa ustawa o sporcie – szanse i zagrożenia” – pod takim roboczym tytułem w Wyższej Szkole Zarządzania i Coachingu we Wrocławiu odbyło się forum, podczas którego działacze sportowi, trenerzy, dziennikarze i studenci dyskutowali o projekcie ustawy, która ma zmienić polski sport. Co prawda od tego forum minęły już dwa tygodnie, ale temat jest na tyle aktulany, że mimo wszystko postnowiłem go tutaj poruszyć.
Projekt nowej ustawy o sporcie wciąż ulega zmianom, ale dziś można już z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, co się zmieni. Do najważniejszych obszarów, jakie porusza ustawa, należą m.in. kwestie dopingu i kar z nim związanych, systemu kształcenia kadr trenerskich i menedżerskich dla sportu, kar za korupcję czy rozgraniczenia kompetencji między Ministerstwem Sportu a Polskim Komitetem Olimpijskim. Ale największe emocje budzą zapisy dotyczące funkcjonowania związków sportowych oraz finansowania sportu. I głównie o tych obszarach dyskutowali goście zaproszenie na forum WSZiC. Wśród nich znalazło się kilku przedstawicieli dolnośląskich związków sportowych (dlaczego tylko kilku, wszak związków jest ponad 30?!), z prezesem DZPN Andrzejem Padewskim na czele, klubowi działacze, trenerzy, specjaliści m.in. z zakresu prawa i medycyny, dziennikarze sportowi oraz studenci.
Wg zapisów nowej ustawy istnieje „możliwość wspierania finansowego działalności klubów sportowych przez jednostki samorządu terytorialnego, przy czym wsparcie to musi pozostawać w nierozerwalnym związku z realizacją celów publicznych samorządu”. Poza tym ustawodawca przewiduje możliwość „dofinansowania klubów niedziałających w celu osiągnięcia zysku”. Taki zapis krytykuje jednak wielu specjalistów zajmujących się sportem. – Sport nie jest jednolitym zjawiskiem. Jest sport dla wszystkich i jest sport profesjonalny, regulowany mechanizmami rynkowymi. Ten podział jest fundamentalny i ma wpływ na finansowanie. W sporcie dla wszystkich realizujemy cele społeczne, więc uzasadnione jest finansowanie ze środków publicznych. Natomiast tam, gdzie pojawia się możliwość pozyskania sponsorów czy partnerów, powinien funkcjonować kodeks handlowy. Niestety, w nowej ustawie nadal jest próba łączenia tych dwóch rzeczy, bo spółki na działalność statutową będą mogły dostawać dotacje ze środków publicznych. Jestem przekonany, że ten zapis będzie generował różnego rodzaju nadużycia i zbyt daleko idące interpretacje – mówi prof. dr hab. Ryszard Panfil, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania i Coachingu.
Kolejnym ważnym obszarem są regulacje dotyczące funkcjonowania związków sportowych. Tuż po olimpiadzie w Pekinie głośno mówiło się o potrzebie wprowadzenia kadencyjności w związkowych władzach, by zapobiec patologicznej sytuacji, jaka miała miejsce m.in. w Polskim Związku Szermierczym czy Polskim Związku Kolarskim, gdzie krytykowane przez środowisko sportowe osoby od kilkunastu lat zajmowały kierownicze stanowiska. Projekt nowej ustawy przewiduje 4-letnią kadencyjność, przy czym dana osoba „funkcję prezesa związku może pełnić nie dłużej niż przez 2 następujące po sobie kadencje”. Ponadto w ustawie znalazł się zapis o maksymalnej liczbie członków zarządu (12). Także te regulacje budzą wiele zastrzeżeń w sportowym środowisku. – Problem funkcjonowania prezesów w niektórych związkach przez wiele lat sprowadza się do tego, że nikt ich nie potrafił rozliczyć za realizowany program. Nowa ustawa, narzucająca kadencyjność władz związkowych, być może załatwi problem w 2-3 związkach, gdzie uda się odsunąć od władzy kontrowersyjnych prezesów, ale położy na łopatki 30 innych związków działających w oparciu o mechanizmy społeczne, bo nagle zabraknie ludzi do zarządu. Będą rządzić przez 4 lata, potem przez kolejne 4, ale w pewnym momencie np. w Polskim Związku Gimnastyki nie będzie kogo wziąć do zarządu, bo skończą się społeczni działacze. To kolejny przykład pokazujący, że sport nie jest jednolity. Inne problemy mają dyscypliny popularne, a inne niszowe. I dlatego dla nich regulacje prawne też powinny być różne – wyjaśnia prof. Panfil. Najwięcej emocji budzi jednak zapis związany z ministerialnym nadzorem sprawowanym nad związkami, wg którego „minister będzie mógł żądać udostępnienia wszelkich dokumentów oraz pisemnych wyjaśnień
dotyczących działalności polskiego związku sportowego, a nie jak dotychczas wyłącznie żądać dostarczenia przez władze polskiego związku sportowego, w wyznaczonym terminie, odpisów uchwał zebrania członków lub delegatów”. W zamyśle ten zapis ma sprawić, że działania związków będą bardziej transparentne. Ale i to budzi pewne wątpliwości. – Moim zdaniem PZPN nie dopuści do przyjęcia tej ustawy. Polski Związek Piłki Nożnej nie ma transparentności, powołując się na swoje wewnętrzne regulaminy. Poza tym ma możne lobby w postaci UEFA i FIFA – twierdzi Andrzej Padewski, prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej. Podobnego zdania jest prof. Panfil. – Na dziś, wg mnie, w tej ustawie chodzi przede wszystkim o to, by położyć rękę na PZPN, ale przy okazji wyleje się z kąpielą dużo innych związków, funkcjonujących w oparciu o inne mechanizmy – mówi. – Ta ustawa nie przełoży się na lepsze funkcjonowanie związków. Jeśli chodzi o ich transparentność w sensie formalno-prawnym, to wszystkie one funkcjonują tak, jak należy. A minister sportu przez swoich kontrolerów administracyjnych może sprawdzić, czy procedury zostały zachowane, czy zgadzają się rachunki i dokumentacja – dodaje.
Czy zatem w związku z licznymi kontrowersjami ustawa ma szansę zmienić coś na lepsze w polskim sporcie? – Jest to kolejny krok naprzód. Ale ze względu na uwarunkowania społeczno-polityczne, ta ustawa albo zmieni trochę, albo nic. Ludzie, którzy ją przygotowywali, podjęli decyzję, że lepiej zrobić mały krok naprzód i uporządkować pewne rzeczy, niż zaproponować rewolucyjna ustawę, której sejm nie przyjmie lub nie zostanie zaakceptowana społecznie. Ustawę oceniam pozytywnie, ale jestem przekonany, że to nie jest ostatnia ustawa dotycząca sportu. Sytuacja sportu jest tak dynamiczna, że za chwilę będzie wymuszała wprowadzenie nowych rozwiązań – kończy prof. Panfil.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz